Ułatwienia dostępu

×

Szkoła rolnicza w Janowicach – szkoła, która miała zmieniać wieś – materiał dla uczniów przygotowujących się do olimpiady historycznej

tekst: Ewelina Nawrocka

1178: Zbiór fotografii, sygn. 823 – Budynek Ludowej Szkoły Rolniczej Męskiej im. Józefa Piłsudskiego w Janowicach, l. 30. XX w., autor NN, seria 11

Początki szkoły i jej zadania

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. jednym z najważniejszych problemów młodego państwa była nie tylko odbudowa kraju po latach zaborów i zniszczeniach wojennych, ale również jego unowocześnienie. Szczególne znaczenie miało rolnictwo, ponieważ znaczna część mieszkańców Polski utrzymywała się z pracy na roli. Dotyczyło to również Zamojszczyzny, gdzie dominowały niewielkie gospodarstwa rodzinne, a wiedza dotycząca uprawy ziemi i hodowli zwierząt była często przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Jednym ze sposobów poprawy sytuacji na wsi miał być rozwój szkolnictwa rolniczego. Szkoły tego typu nie miały jednak przygotowywać jedynie ludzi posiadających fachową wiedzę. Ich absolwenci mieli wracać do rodzinnych miejscowości, modernizować własne gospodarstwa, a jednocześnie stawać się przykładem dla sąsiadów.

Taką rolę miała pełnić szkoła rolnicza w Janowicach.

Jej początki sięgają pierwszej połowy lat dwudziestych XX w. Ważnym wydarzeniem było wmurowanie w listopadzie 1923 r. kamienia węgielnego pod budowę męskiej szkoły rolniczej w Janowicach. W uroczystości uczestniczyli również przedstawiciele żeńskiej szkoły rolniczej w Sitnie. Zachowała się fotografia dokumentująca to wydarzenie, na której widoczny jest między innymi Stefan Bauer, późniejszy wieloletni kierownik szkoły.

Szczegółowe statystyki zachowane w opracowaniu dotyczącym placówki rozpoczynają się od roku szkolnego 1925/1926. Pokazują one szkołę jako ważny element rozwijającego się w okresie międzywojennym systemu oświaty rolniczej na Zamojszczyźnie.

Jej zadanie było znacznie szersze niż samo przekazywanie wiadomości o uprawie ziemi czy hodowli zwierząt. Absolwent miał być nowoczesnym gospodarzem, świadomym obywatelem i działaczem swojej społeczności. Powinien potrafić wykorzystać zdobytą wiedzę we własnym gospodarstwie, ale także przekonywać innych mieszkańców wsi do nowych metod gospodarowania.

1178: Zbiór fotografii, sygn. 825 – Wmurowanie kamienia węgielnego pod Szkołę Rolniczą w Janowicach, l. 20. XX w., seria 11

Stefan Bauer i nauczyciele

Jedną z najważniejszych postaci w historii szkoły był inż. Stefan Bauer (1890–1944). Pochodził z niewielkiego gospodarstwa w Krakowskiem. W 1919 r. ukończył studia rolnicze w Dublanach, a od 1921 r. pracował w powiecie zamojskim. Z Janowicami związał się jako kierownik szkoły.

Kadra pedagogiczna nie była liczna. W latach trzydziestych główną część programu realizowały zasadniczo cztery osoby. Hodowli uczyła inż. Klotylda Bauerowa, absolwentka Wydziału Rolniczego Uniwersytetu Jagiellońskiego, która odbyła praktykę w Danii i pracowała w Janowicach od 1925 r. Przedmioty ogólne prowadził Jan Podlewski, a ogrodnictwo Tomasz Mazurek. Religii uczył duchowny dojeżdżający z Zamościa, natomiast zajęcia z weterynarii prowadził powiatowy lekarz weterynarii.

Stabilność zespołu nauczycielskiego miała duże znaczenie. Autor opracowania poświęconego działalności szkoły zauważał, że wcześniejsze częste zmiany personelu źle wpływały zarówno na poziom nauczania, jak i na opinię o placówce.

1178: Zbiór fotografii, sygn. 820 – Uczestnicy Kursu dla nauczycieli szkół rolniczych przed wejściem do Ludowej Szkoły Rolniczej im. Józefa Piłsudskiego w Janowicach, trzeci od lewej w pierwszym rzędzie Stefan Bauer (dyrektor), w środkowym rzędzie w „pumpach” kierownik szkoły w Klementowicach Świerzyński, drugi z lewej w górnym rzędzie kierownik szkoły rolniczej w Miętnem k. Garwolina Janowski (ojciec aktorki Aliny Janowskiej), 1932 r., seria 11

Szkoła, gospodarstwo i miejsce doświadczeń

Jedną z najważniejszych cech szkoły w Janowicach było posiadanie własnego gospodarstwa. Nie stanowiło ono jedynie źródła żywności dla internatu czy dochodów dla placówki. Było przede wszystkim warsztatem praktycznej nauki rolnictwa.

Uczniowie poznawali rodzaje gleby, zasady nawożenia, pielęgnacji roślin oraz płodozmianu. Uprawiano m.in. pszenicę, żyto, jęczmień, owies, ziemniaki, buraki, marchew, tytoń, koniczynę, lucernę i bobik. Prowadzono również doświadczenia z soją i lnem.

Nie ograniczano się przy tym do stosowania jednej odmiany danej rośliny. Obserwowano, które odmiany najlepiej sprawdzają się w miejscowych warunkach. W przypadku tytoniu próbowano m.in. odmian brazylijskiej, pomorskiej, Kentucky i Virginia. Szkolne gospodarstwo miało więc częściowo charakter gospodarstwa doświadczalnego.

Szczególną wagę przywiązywano do płodozmianu. Uczniowie mieli nauczyć się, że racjonalne gospodarowanie wymaga wieloletniego planowania i odpowiedniego następstwa roślin, a nie corocznego wysiewania tego samego gatunku na tym samym polu.

Osiągane przez szkołę plony porównywano z wynikami gospodarstw powiatu zamojskiego. Według autora opracowania, mimo niezbyt dobrych gleb, szkoła potrafiła osiągać korzystne rezultaty dzięki staranniejszej uprawie mechanicznej, nawożeniu, pielęgnacji i prawidłowemu płodozmianowi.

Spichlerz na terenie Szloły Rolniczej 1934 r. APZ

Ogród, sad i pasieka

Do szkoły należał również ogród o powierzchni około 4 hektarów. Rosły w nim jabłonie, grusze, śliwy, czereśnie, wiśnie, porzeczki, agrest i maliny. Uczniowie poznawali odmiany drzew i krzewów owocowych oraz uczyli się ich pielęgnacji.

Wymieniano między innymi takie odmiany jabłoni jak Kosztela, Antonówka, Piękna z Boskoop czy Landsberska.

Przy szkole działała również szkółka drzew. Produkowanych w niej sadzonek nie wykorzystywano wyłącznie na potrzeby placówki. Kupowali je także okoliczni gospodarze, w tym dawni uczniowie zakładający własne sady. Szkoła wpływała więc na rozwój sadownictwa w regionie nie tylko poprzez nauczanie, ale również przez dostarczanie materiału sadowniczego.

W 1931 r. założono także pasiekę liczącą 12 uli. Jej podstawowym zadaniem było umożliwienie młodzieży poznania zasad pszczelarstwa. Autor opracowania oceniał jednak krytycznie sposób organizacji tych zajęć. W praktyce przy ulach regularnie pracował zazwyczaj tylko jeden szczególnie zainteresowany uczeń, podczas gdy pozostali zdobywali zbyt mało doświadczenia.

Hodowla zwierząt

Drugim ważnym elementem szkolnego gospodarstwa była hodowla.

Początkowo utrzymywano bydło białogrzbiete. Po pojawieniu się w 1929 r. choroby zakaźnej stado musiało jednak zostać niemal całkowicie usunięte. Następnie szkoła rozpoczęła hodowlę bydła czerwonego polskiego. W latach trzydziestych posiadała jednego buhaja oraz kilkanaście krów.

Prowadzono szczegółowe obserwacje dotyczące mleczności zwierząt oraz zawartości tłuszczu w mleku. Krowy posiadały własne imiona. W dokumentacji występują m.in. Masia, Grażyna, Malina, Sarna, Malinka, Myszka, Winocha, Flora, Filuta i Przepiórka.

W gospodarstwie znajdowało się także 6–7 koni, będących podstawową siłą pociągową.

Duże znaczenie miała hodowla trzody chlewnej. Szkoła sprzedawała prosięta przeznaczone do dalszej hodowli, które cieszyły się dobrą opinią, szczególnie wśród dawnych wychowanków.

Hodowano również kury zielononóżki. Stado liczyło w poszczególnych latach około 150–250 sztuk. Część jaj wykorzystywano na potrzeby internatu, pozostałe sprzedawano.

Maszyny i mechanizacja rolnictwa

Jak na ówczesne warunki szkolne gospodarstwo było dobrze wyposażone w sprzęt rolniczy. Posiadało m.in. pługi, kultywator, brony, siewniki, kosiarki, młocarnie, młynki do czyszczenia zboża oraz żniwiarkę Massey Harris.

Dla wielu uczniów pochodzących z niewielkich gospodarstw kontakt z takim wyposażeniem był czymś nowym. Szkoła miała pokazywać, że modernizacja rolnictwa nie polega wyłącznie na zwiększeniu nakładu pracy, ale również na wykorzystywaniu odpowiednich narzędzi, maszyn oraz bardziej wydajnych metod produkcji.

1178: Zbiór fotografii, sygn. 827 – Szkoła Rolnicza w Zamościu, widok zabudowy od strony wschodniej, ok. 1963 r., autor NN, seria 11

Nauka – teoria połączona z praktyką

Program szkoły obejmował zarówno przedmioty ogólne, jak i zawodowe. W jednym półroczu przewidywano około 208 godzin zajęć ogólnych i 460 godzin zawodowych. Pokazuje to wyraźnie praktyczno-zawodowy charakter placówki.

Uczniowie zdobywali wiadomości potrzebne do prowadzenia gospodarstwa, ale jednocześnie uzupełniali wykształcenie ogólne. Szkoła miała rozwijać samodzielność młodzieży i przygotowywać ją do świadomego uczestnictwa w życiu społecznym.

Praktyka była jednym z najważniejszych elementów kształcenia. Uczniowie pracowali w polu, ogrodzie, oborze i chlewni. Przy bydle i trzodzie pełnili dwutygodniowe dyżury. Grupą ośmiu uczniów kierował jeden z nich, nazywany „sołtysem hodowlanym”, który odpowiadał przed nauczycielem za wykonanie prac.

Młodzież wykonywała również obowiązki porządkowe w szkole i internacie, pomagała przy przygotowywaniu posiłków oraz obsłudze stołów.

W polu stosowano zarówno pracę grupową, jak i indywidualną. Przy niektórych uprawach uczniowie otrzymywali własne poletka. Ich wyniki były następnie porównywane. Miało to rozwijać ambicję, samodzielność oraz poczucie odpowiedzialności za efekty własnej pracy.

System nie był jednak pozbawiony wad. Autor opracowania wskazywał, że niektórzy uczniowie mieli zbyt mało możliwości wykonywania ważnych prac sezonowych. Zdarzało się, że kończący szkołę nie posiadali wystarczającego doświadczenia w pracy z siewnikiem czy pługiem dwuskibowym.

Problemy dotyczyły również nauczania rachunkowości. Absolwenci potrafili wykonywać poszczególne obliczenia, lecz później skarżyli się, że nie wiedzą, jak prowadzić pełne rachunki własnego gospodarstwa. Krytykowano także zbyt teoretyczny charakter weterynarii oraz niewystarczającą liczbę zajęć praktycznych z ogrodnictwa i pszczelarstwa.

Te uwagi są bardzo istotne. Zachowane opracowanie nie jest bowiem bezkrytyczną pochwałą szkoły. Jego autor wskazywał zarówno osiągnięcia placówki, jak i jej słabe strony.

Wycieczki edukacyjne

Uzupełnieniem nauki były wycieczki. Każdego roku organizowano dłuższy wyjazd, trwający nawet od jednego do dwóch tygodni. Uczniowie odwiedzali m.in. Kraków, Wieliczkę, Gdynię i polskie wybrzeże, a także wystawy krajowe.

Dla młodzieży, która często znała wcześniej przede wszystkim własną wieś i najbliższą okolicę, takie podróże miały duże znaczenie wychowawcze. Poszerzały wiedzę o kraju oraz pokazywały inne sposoby gospodarowania i organizacji życia.

Odbywały się także krótsze wycieczki na terenie regionu, m.in. do cukrowni Ordynacji Zamojskiej, ogrodów w Klemensowie i Michałowie, rzeźni w Zamościu oraz szkół rolniczych w Sitnie i Teodorówce.

Autor opracowania uważał jednak, że jeszcze większe znaczenie miałyby częstsze wizyty w dobrze prowadzonych gospodarstwach chłopskich, szczególnie należących do absolwentów. Pozwalałyby one zobaczyć, jak wiedzę przekazywaną w Janowicach można zastosować w typowym gospodarstwie rodzinnym.

1178: Zbiór fotografii, sygn. 822 – Portret zbiorowy nauczycieli, uczniów i rodziców w Ludowej Szkole Rolniczej Męskiej im. Józefa Piłsudskiego w Janowicach, l. 30. XX w., autor NN, seria 11

Kim byli uczniowie?

Do szkoły przyjmowano młodzież po ukończeniu 16 roku życia, a górną granicę wieku określono na 24 lata.

Zdecydowana większość uczniów pochodziła ze wsi i z rodzin rolniczych. Przykładowo w roku szkolnym 1925/1926 spośród 48 uczniów aż 41 było synami samodzielnych rolników, a w roku 1930/1931 – 42 spośród 43.

Najwięcej wychowanków pochodziło z rodzin posiadających gospodarstwa o powierzchni 5–20 hektarów, a następnie gospodarstwa 2–5-hektarowe.

W latach szkolnych 1925/1926–1932/1933 zgłosiło się łącznie 491 kandydatów, spośród których przyjęto 356. Większość pochodziła z powiatu zamojskiego, lecz młodzież przyjeżdżała także z powiatów biłgorajskiego, hrubieszowskiego, tomaszowskiego i dalszych terenów.

Zwracano jednak uwagę, że oddziaływanie szkoły nadal było ograniczone. Powiat zamojski liczył około 160 wsi, a uczniowie Janowic pochodzili z około 70 z nich. Około 90 miejscowości nie miało więc jeszcze ani jednego wychowanka szkoły.

Właśnie dlatego tak dużą rolę przypisywano pojedynczemu absolwentowi. Miał on zostać „przodownikiem” swojej wsi – człowiekiem, który nie tylko prowadzi nowocześniej własne gospodarstwo, ale własnym przykładem wpływa również na sąsiadów.

Zróżnicowanie społeczne, narodowościowe i wyznaniowe

Uczniowie różnili się wiekiem, poziomem wcześniejszego wykształcenia i doświadczeniem. Nie przeprowadzano egzaminu wstępnego, dlatego w jednej grupie mogli znaleźć się zarówno młodsi absolwenci szkół powszechnych, jak i starsza młodzież posiadająca większe doświadczenie w pracy na roli.

Młodsi uczniowie zazwyczaj lepiej radzili sobie z przedmiotami ogólnymi, podczas gdy starsi mogli wykazywać większą znajomość praktycznych zagadnień rolniczych.

Skład szkoły odzwierciedlał również zróżnicowanie narodowościowe i wyznaniowe części Zamojszczyzny. Zdecydowaną większość stanowili uczniowie deklarujący narodowość polską, jednak w poszczególnych latach uczyli się również chłopcy deklarujący narodowość ukraińską. Liczba uczniów obrządku greckokatolickiego bywała większa od liczby osób określających swoją narodowość jako ukraińską.

Dla historyka jest to ważna informacja, ponieważ pokazuje, że w okresie międzywojennym wyznanie i deklarowana narodowość nie musiały się ze sobą pokrywać.

Trzeba jednocześnie pamiętać, że opracowanie powstało w latach trzydziestych XX w. i zawiera oceny mieszkańców wsi oraz stosunków społecznych charakterystyczne dla swojej epoki. Nie wszystkie należy traktować jako obiektywny opis rzeczywistości. Same w sobie stanowią jednak źródło pokazujące sposób myślenia ówczesnych przedstawicieli środowiska oświatowego.

Internat – nie tylko miejsce zamieszkania

Znaczna część uczniów mieszkała w internacie. Jego znaczenie wykraczało poza zapewnienie młodzieży noclegu i wyżywienia.

Wspólne życie miało uczyć współpracy, odpowiedzialności, utrzymywania porządku i funkcjonowania w grupie. Uczniowie przyjeżdżali z wielu miejscowości. Szczególnie bliskie więzi łączyły często chłopców pochodzących z tych samych wsi, ale pojawiały się również konflikty, w tym pomiędzy młodzieżą z różnych powiatów.

Zdarzały się także spory pomiędzy wychowankami a nauczycielami. Jednym z powodów niezadowolenia bywało wyżywienie. Autor opracowania uważał jednak, że stosunki między uczniami i nauczycielami były na ogół dobre.

W okresie kryzysu gospodarczego początku lat trzydziestych utrzymanie ucznia w internacie stawało się poważnym obciążeniem dla wielu rodzin. Część kosztów ponosiły samorządy powiatowe, a niezamożni uczniowie mogli otrzymywać stypendia.

Kryzys wpływał również na budżet całej szkoły. Placówka utrzymywała się z dochodów własnego gospodarstwa, opłat uczniów oraz dotacji sejmiku zamojskiego. W trudniejszym okresie ograniczano między innymi nawożenie i niektóre zasiewy.

Widok ogólny Szkoły Rolniczej, 1934 r. APZ

Szkoła wychowywała także przyszłych działaczy

Kształcenie nie kończyło się na rolnictwie. Szkoła przygotowywała młodzież do aktywności społecznej.

Służyła temu między innymi szkolna „gmina”. Jej zebraniom przewodniczył uczniowski wójt. Omawiano podczas nich wykonywanie dyżurów, oceniano pracę kolegów, przedstawiano referaty i prowadzono dyskusje. Było to ćwiczenie przed przyszłym uczestnictwem w zebraniach wiejskich, samorządowych i organizacyjnych.

Działał także prowadzony na zasadach spółdzielczych sklepik uczniowski oraz Koło Koleżeńskie, którego działalność wzorowano na kołach młodzieży wiejskiej. Organizowano referaty, pogadanki, przedstawienia, zabawy, dożynki i uroczystości rocznicowe.

Funkcjonowała również sekcja sportowa. Uczniowie rozgrywali mecze koszykówki i siatkówki z drużynami z okolicznych miejscowości.

W 1933 r. powstało szkolne Koło Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej – LOPP, którego zadaniem było przygotowanie młodzieży do obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej.

Co działo się z absolwentami?

Najważniejszym sprawdzianem skuteczności szkoły nie były oceny na świadectwach, ale to, co jej wychowankowie robili po powrocie do rodzinnych wsi.

Spośród 301 absolwentów, którzy ukończyli szkołę w ciągu ośmiu analizowanych lat, 228, czyli około 75 procent, deklarowało zamiar pracy we własnym gospodarstwie. Pozostali planowali m.in. dalszą naukę, pracę w majątkach ziemskich, ogrodnictwie lub mleczarstwie.

Autor opracowania postanowił sprawdzić rzeczywiste losy wychowanków. Rozesłał 250 ankiet, lecz otrzymał tylko 32 odpowiedzi, czyli 12,8 procent. Dlatego osobiście odwiedzał gospodarstwa absolwentów.

W powiecie zamojskim zwiedził 21 gospodarstw znajdujących się w 20 miejscowościach. Uzyskał także informacje o innych dawnych uczniach.

Wyniki tych badań nie były jednoznacznie pozytywne.

Spośród 41 znanych autorowi absolwentów tylko 12 prowadziło samodzielne gospodarstwa. Wielu nadal pracowało razem z rodzicami. Oznaczało to, że nawet jeśli młody człowiek chciał wprowadzać rozwiązania poznane w Janowicach, nie zawsze mógł samodzielnie decydować o sposobie gospodarowania.

Poważnym problemem były również niewielkie gospodarstwa, duże rodziny oraz rozdrobnienie ziemi na wiele oddalonych od siebie działek, określane jako „szachownica” gruntów.

Czy absolwenci rzeczywiście modernizowali rolnictwo?

Autor opracowania dość surowo oceniał gospodarcze rezultaty działalności dawnych uczniów.

W odwiedzonych gospodarstwach nie znalazł prawidłowo prowadzonego stałego płodozmianu. Nadal dominowała uprawa zbóż. Zbyt mało miejsca przeznaczano na rośliny pastewne, buraki, marchew i inne uprawy potrzebne do rozwijania hodowli.

Lucernę, której uprawę szczególnie propagował Bauer, autor znalazł zaledwie w dwóch gospodarstwach. Znacznie chętniej uprawiano natomiast machorkę, ponieważ przynosiła dochód.

Problemy dotyczyły także hodowli. Krytycznie oceniano warunki panujące w części obór, chlewów i kurników, niewystarczającą wentylację, sposób przechowywania obornika czy niedobór paszy.

Słabo rozwinięte pozostawało również ogrodnictwo. Warzywa uprawiano na niewielką skalę, a sady i krzewy owocowe nie były jeszcze powszechne. Zauważano jednak stopniowe powstawanie nowych sadów.

Nie oznacza to jednak, że szkoła poniosła porażkę. Wielu absolwentów było jeszcze bardzo młodych i nie posiadało własnych gospodarstw. Część odbywała służbę wojskową, inni pracowali wspólnie z rodzicami. Po zaledwie ośmiu latach działalności placówki trudno było oczekiwać zasadniczej zmiany sposobu gospodarowania w całym regionie.

1178: Zbiór fotografii, sygn. 829 – Uczniowie Szkoły Rolniczej, 16 VI 1953 r., seria 11

Absolwent jako działacz społeczny

Znacznie lepiej oceniano społeczną aktywność wychowanków.

Absolwenci angażowali się w organizacje młodzieżowe, straże pożarne i inne formy działalności lokalnej. Niektórzy obejmowali funkcje kierownicze.

W latach trzydziestych wieś była również coraz silniej objęta działalnością polityczną. W źródle pojawiają się wychowankowie związani m.in. z ruchem ludowym, Bezpartyjnym Blokiem Współpracy z Rządem oraz Stronnictwem Narodowym.

Autor opracowania nie oceniał tego procesu pozytywnie. Obawiał się, że konflikty polityczne mogą odciągać młodzież od działalności gospodarczej, oświatowej i samokształceniowej.

Fakt aktywności społecznej absolwentów pokazuje jednak, że wychowankowie Janowic rzeczywiście nie ograniczali się wyłącznie do pracy we własnych gospodarstwach.

Szkoła jako ośrodek oddziałujący na region

Janowicka placówka nie zamykała się w granicach własnego gospodarstwa.

Jej pracownicy współpracowali z organizacjami rolniczymi, prowadzili odczyty i udzielali porad. Przy szkole działała poradnia rolnicza, choć jej działalność autor opracowania uważał za zbyt słabą.

Okoliczni mieszkańcy przyjeżdżali do Janowic po materiał hodowlany, drzewka, owoce oraz ziarno siewne. Organizowano kursy i wycieczki dla młodzieży wiejskiej.

W 1933 r. odbył się pierwszy zimowy kurs dokształcający dla absolwentów. Zorganizowano również kurs dla sołtysów związany ze zmianami w funkcjonowaniu samorządu.

Stefan Bauer próbował utrzymywać kontakt z dawnymi wychowankami. Jesienią 1933 r. odwiedzał ich gospodarstwa, pomagał przygotowywać płodozmiany oraz plany reorganizacji. Podejmowano próbę tworzenia gospodarstw przodowniczych, które miały być wzorem dla innych.

Działał także Związek Wychowanków szkół rolniczych w Janowicach i Sitnie. Organizował coroczne zjazdy absolwentów. Podejmował również bardziej ambitne inicjatywy, m.in. pomysł utworzenia wzorowej kolonii rolniczej oraz ponownego uruchomienia spółdzielni rolniczo-handlowej „Rolnik”. Kryzys gospodarczy i inne trudności nie pozwoliły jednak na realizację tych planów.

Czy szkoła spełniła swoje zadanie?

Na to pytanie nie można odpowiedzieć jedynie „tak” albo „nie”.

Szkoła niewątpliwie dostarczała młodzieży wiedzy fachowej, umożliwiała kontakt z nowymi maszynami i metodami produkcji, uczyła hodowli, ogrodnictwa, sadownictwa oraz organizacji gospodarstwa. Kształtowała również samodzielność, odpowiedzialność i umiejętność działalności społecznej.

Nie wszystkie elementy funkcjonowały jednak równie dobrze.

Jednym z podstawowych problemów było samo gospodarstwo szkolne. Większość uczniów pochodziła z rodzin posiadających od 5 do 20 hektarów, tymczasem gospodarstwo szkoły było znacznie większe i pod pewnymi względami przypominało folwark. Uczeń mógł więc nauczyć się określonych zabiegów czy obsługi narzędzi, lecz trudniej było mu zobaczyć model gospodarstwa, który mógłby później w całości zastosować u siebie.

Problemy dotyczyły także zbyt małej liczby niektórych zajęć praktycznych, nauczania rachunkowości, weterynarii i pszczelarstwa.

Najważniejszą przeszkodą pozostawały jednak warunki panujące poza szkołą. Nawet dobrze przygotowany absolwent po powrocie do rodzinnej miejscowości nie zawsze mógł samodzielnie zmieniać gospodarstwo rodziców. Modernizację utrudniały małe gospodarstwa, rozdrobnienie gruntów, brak kapitału oraz kryzys gospodarczy początku lat trzydziestych.

Autor opracowania słusznie zwracał uwagę, że po ośmiu latach działalności szkoły było jeszcze zbyt wcześnie, aby oczekiwać radykalnej przemiany rolnictwa całej Zamojszczyzny.

1178: Zbiór fotografii, sygn. 825 – Wmurowanie kamienia węgielnego pod Szkołę Rolniczą w Janowicach, l. 20. XX w., seria 11

Znaczenie szkoły rolniczej w Janowicach

Historia szkoły w Janowicach jest przykładem szerszych przemian zachodzących na polskiej wsi w okresie międzywojennym.

Placówka miała połączyć tradycyjne gospodarowanie z wiedzą naukową, mechanizacją, racjonalnym płodozmianem, nowoczesną hodowlą, sadownictwem i umiejętnością ekonomicznego prowadzenia gospodarstwa.

Jednocześnie jej zadania były jeszcze szersze.

Szkoła chciała kształcić ludzi, którzy staną się aktywnymi członkami swoich społeczności. Dlatego uczniowie nie tylko pracowali w polu i przy zwierzętach. Uczyli się przemawiać, prowadzić zebrania, podejmować wspólne decyzje, działać w organizacjach oraz odpowiadać za powierzone im zadania.

Najważniejszym pojęciem pozwalającym zrozumieć ideę szkoły jest „przodownik”.

Absolwent miał być przodownikiem nie w znaczeniu człowieka posiadającego wyłącznie lepsze gospodarstwo, ale gospodarza i działacza, który dzięki zdobytej wiedzy wpływa na otoczenie. Miał pokazywać sąsiadom nowe odmiany roślin, zasady płodozmianu, sposoby hodowli, korzyści z sadownictwa czy stosowania maszyn.

Dlatego znaczenia szkoły w Janowicach nie należy oceniać wyłącznie na podstawie tego, jak szybko jej absolwenci zmienili własne gospodarstwa.

Była ona częścią znacznie większego procesu: próby modernizacji polskiej wsi poprzez edukację.


Najważniejsze fakty do zapamiętania

  • listopad 1923 r. – wmurowanie kamienia węgielnego pod szkołę męską w Janowicach;
  • 1925/1926 – od tego roku rozpoczynają się szczegółowe statystyki wykorzystane w zachowanym opracowaniu;
  • Stefan Bauer (1890–1944) – wieloletni kierownik szkoły;
  • Klotylda Bauerowa – nauczycielka hodowli;
  • szkoła łączyła teorię z praktyczną pracą w gospodarstwie;
  • gospodarstwo obejmowało pola uprawne, hodowlę, ogród, sad, szkółkę drzew i pasiekę;
  • ogród miał około 4 ha;
  • pasieka założona w 1931 r. liczyła 12 uli;
  • hodowano m.in. bydło czerwone polskie, konie, trzodę chlewną oraz kury zielononóżki;
  • uczniowie odbywali dwutygodniowe dyżury przy zwierzętach;
  • program miał zdecydowanie zawodowy charakter – na około 208 godzin przedmiotów ogólnych przypadało 460 godzin zawodowych w jednym półroczu;
  • w latach 1925/1926–1932/1933 zgłosiło się 491 kandydatów, z których przyjęto 356;
  • większość uczniów pochodziła z rodzin rolniczych posiadających gospodarstwa 5–20 ha;
  • szkoła posiadała internat;
  • działały: szkolna „gmina”, sklepik spółdzielczy, Koło Koleżeńskie, sekcja sportowa, a od 1933 r. Koło LOPP;
  • spośród 301 absolwentów ośmiu analizowanych roczników 228, czyli około 75%, zamierzało pracować we własnym gospodarstwie;
  • w powiecie zamojskim szkołę ukończyło w analizowanym okresie 137 wychowanków;
  • w 1933 r. rozpoczęto organizowanie wśród absolwentów gospodarstw przodowniczych;
  • działał Związek Wychowanków szkół rolniczych w Janowicach i Sitnie;
  • największym problemem było przeniesienie wiedzy ze stosunkowo dużego gospodarstwa szkolnego do niewielkich gospodarstw rodzinnych;
  • szkoła miała kształcić nie tylko dobrych rolników, ale „przodowników” – ludzi zdolnych wpływać na modernizację całej wsi.

Podstawa źródłowa: Archiwum Państwowe w Zamościu, zespół nr 1032: Zespół Szkół Rolniczych w Zamościu, seria 11, sygn. 330 – Monografia Sejmikowej Ludowej Szkoły Rolniczej Męskiej w Janowicach powiatu zamojskiego”, 1935 r. (praca dyplomowa Jana Gryna, napisana w roku akademickim 1933/1934 w Zakładzie Polityki Ekonomicznej i Agronomii Społecznej, pod kierunkiem prof. Władysława Grabskiego).

Share this content: